osiem i pół cały film

Uroczysta premiera "Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży". Zwiastun nr 1 (polski)- Osiem gór - Trzydziestoletni Pietro decyduje się zostawić za sobą życie dużego miasta i wyjechać w góry. Nie odnajduje się w swoim dotychczasowym, pełnym zgiełku Od Świąt było cicho od Osiem i Pół co nie oznacza, że nic się nie działo..! Pierwszym dowodem na to jest poniższe foto/info #Label #zOsiemiPÓŁ #zagra Musisz przetłumaczyć "OSIEM I PÓŁ" z polskiego i użyć poprawnie w zdaniu? Poniżej znajduje się wiele przetłumaczonych przykładowych zdań zawierających tłumaczenia "OSIEM I PÓŁ" - polskiego-angielski oraz wyszukiwarka tłumaczeń polskiego. Film pokazujący jak realnie wygląda plakat. Włożony do fotoramy i przyłożony szybą bądź pleksi wygląda świetnie.Tytuł: ''OSIEM I PÓŁ" "8 1/2"Projekt: Andrzej Kup teraz: Osiem i pół. Reż. Federico Fellini (film DVD) za 9,00 zł i odbierz w mieście Sieradz. Szybko i bezpiecznie w najlepszym miejscu dla lokalnych Allegrowiczów. Frau Sucht Ein Mann Für Eine Nacht. The Shoot Pictures, Don't They to jeden z największych i najbardziej szanowanych agregatorów zbierających różnego rodzaju rankingi filmów. Publikacja z 2020 roku skałą się z 11398 różnego rodzaju... Więcej 16 lipca 2020 (#6) 100 filmów 1 obserwujący 16 lipca 2020 "Po policzeniu średniej oceny osób biorących udział w dla każdego filmu przy pomocy tajnego wzoru uwzględniającego także liczbę 10 dla danego filmu oraz liczbę osób z próby, które ten film... Więcej 23 września 2018 (#7) 30 filmów 3 obserwujących 23 września 2018 "Każda z tych osób podała listę trzydziestu swoich ulubionych filmów, następnie przyznano filmom z każdej listy punkty metodą promującą pierwsze pięć z nich - za 1. miejsce 50 punktów, za 2.... Więcej 23 września 2018 (#20) 30 filmów 6 obserwujących 23 września 2018 Miejsce Kino Iluzjon Adres ul. Narbutta 50a, Warszawa Pochodzenie Francja, Włochy Oryginalna nazwa 8½ Gatunek filmowy Dramat, Fantasy Strona miejsca Długość 138 min Reżyser Federico Fellini Linki Filmweb IMDB Premiera 1963 Ranking 79 % Obsada: Marcello Mastroianni, Claudia Cardinale, Anouk Aimée, Sandra Milo, Rossella Falk, Annibale Ninchi, Barbara Steele, Madeleine Lebeau, Eddra Gale, Guido Alberti, Caterina Boratto Choć cała produkcja została już przygotowana, brakuje pomysłu na film. Reżyser cierpi z powodu kryzysu twórczego. W tym tygodniu szczecinianie mogą się wybrać na aż osiem filmów w plenerze. Wszystkie są bezpłatne. I tak we wtorek na Dziedzińcu Menniczym Zamku Książąt Pomorskich zostanie wyświetlona, o godz. 22, opowieść pt. „Sound of metal”, w tym samym miejscu, ale w czwartek od godz. 22 widzów czeka pokaz komediodramatu „Paterson”. Również w czwartek na psim polu przy ul. Zawadzkiego odbędzie się seans w ramach cyklu pn. „Kino na leżakach” – o godz. zostanie tu pokazany film pt. „Najlepszy”. W piątek na kąpielisku Dąbie (ul. Żaglowa 1) o godz. rozpocznie się projekcja filmu „Mleczny brat”, a godzinę później opowieści pt. „Ikar. Legenda Mietka Kosza”. Również na plaży, w sobotę o godz. zostanie pokazany film pt. „Uzdrowiciele”, a o godz. – „Zupa nic”. Natomiast w sobotę na parkingu Galerii Kaskada widzowie obejrzą, od godz. 22, film pt. „Dżentelmeni”. Sound of metal To poruszająca, pełna emocji opowieść o losach pary, która z dnia na dzień musi zmierzyć się z wyzwaniem bezpowrotnie zmieniającym ich życie. W rolach głównych znakomici – Riz Ahmed i Olivia Cooke. Oto Ruben jest pełnym pasji perkusistą, a Lu przebojową wokalistką. Gdy ruszają w trasę koncertową, a marzenie o wydaniu debiutanckiej płyty jest na wyciągnięcie ręki, Ruben z dnia na dzień zaczyna tracić słuch. W jednej chwili życie, które dotąd znał i kochał, legnie w gruzach, a przyszłość staje się wielką niewiadomą. Jego dziewczyna Lu nie daje jednak za wygraną i postanawia zrobić wszystko, by uratować Rubena i to, co ich dotąd łączyło. Paterson Jim Jarmusch stworzył pełną humoru opowieść o tym, że życie jest poezją i każdy może odnaleźć szczęście na swój sposób. Paterson (w tej roli – Adam Driver) jest kierowcą miejskiego autobusu. Niczego mu nie brakuje. Kocha swoją pełną szalonych pomysłów żonę (zagrała ją Golshifteh Farahani), która każdego dnia tworzy nowy plan na przyszłość. Mężczyzna ma czas na swoją pasję, spacery z psem i spotkania z grupą zaprzyjaźnionych ekscentryków. Jednak na skutek zabawnego zbiegu okoliczności stoicki spokój tytułowego bohatera zostaje poddany próbie. Najlepszy Głównym bohaterem polskiego filmu biograficznego pt. „Najlepszy” jest sportowiec i były narkoman. Człowiek, który zachwycił świat, a w Polsce, do dziś, pozostaje osobą praktycznie nieznaną. To historia inspirowana życiem Jerzego Górskiego, który ukończył bieg śmierci oraz ustanowił rekord świata w triathlonowych mistrzostwach świata, zdobywając tytuł mistrza na dystansie Double Ironman z czasem 24 h 47 min 46 sek. Film wyreżyserował Łukasz Palkowski, a w obsadzie znaleźli się Jakub Gierszał, Arkadiusz Jakubik i Janusz Gajos. Mleczny brat Opowieść o chłopcu, który chciałby mieć młodszego brata. 10-letni Seto z niecierpliwością czeka na narodziny dziecka noszonego przez jego matkę. Niestety, poród kończy się śmiercią noworodka, a chłopiec przeżywa ogromne rozczarowanie. By ulżyć cierpiącej matce, wuj Razmik przynosi nowo narodzone jagnię, które zamiast niemowlęcia żywić ma się produkowanym przez kobiecy organizm mlekiem. Początkowo nierozumiejący tej dziwnej sytuacji Seto nienawidzi zwierzęcia, ale z czasem zaprzyjaźnia się ze swoim „mlecznym bratem”. Ikar. Legenda Mietka Kosza Film oparty na biografii tragicznie zmarłego w wieku 29 lat, niewidomego pianisty Mieczysława Kosza. To postać niezwykła. Zginął tragicznie, niektórzy uważają, że popełnił samobójstwo, inni, że wypadł z okna swojego mieszkania przez przypadek. Nie zdążył nagrać zbyt wiele. Zadebiutował w 1967 r. na Jazz Jamboree, występował w triach (z J. Kozłowskim i S. Perkowskim oraz z B. Suchankiem i Cz. Bartkowskim) i jako solista, a od 1968 współpracował z wokalistką Marianną Wróblewską. W rolę Mietka Kosza wcielił się w filmie Dawid Ogrodnik. Uzdrowiciele Film prezentuje medycynę niekonwencjonalną w Polsce, różnego rodzaju znachorów, bioenergoterapeutów, hipnotyzerów, magów i jasnowidzów, podejmujących się leczenia często poważnie chorych ludzi. Przedstawia nieprawdopodobne wręcz metody stosowane przez „uzdrowicieli”, pokazuje także ludzi, którzy w obliczu choroby z pełnym zaufaniem i naiwnością powierzają swoje życie samozwańczym „lekarzom”. Komentarzem do tych zdjęć są rzeczowe opinie doktora medycyny, byłego szefa Izby Lekarskiej, Krzysztofa Madeja. Zupa nic Marta jest romantyczką i szkolną ofiarą losu. Dzieli pokój z siostrą Kasią i babcią, która zamiast bajek opowiada wnuczkom powstańcze historie. W pokoju za ścianą swe małżeńskie życie toczą rodzice, Tadek i Elżbieta. On jest stale upokarzanym przez system inteligentem, który po pracy pędzi bimber i po cichu zazdrości opływającemu w dobrobyt szwagrowi. Ona jest przewodniczącą zakładowej Solidarności z potrzebą wolności i marzeniem, żeby w końcu wyrwać się z Polski. Prawdziwe emocje dla całej rodziny zaczną się jednak wtedy, gdy pod blokiem stanie wymarzony pomarańczowy maluch. Ela i Tadek odkryją powołanie do handlu oraz zagranicznych wojaży, a dorastająca Marta po raz pierwszy w życiu naprawdę się zakocha. W gwiazdorskiej obsadzie znaleźli się: Adam Woronowicz, Kinga Preis, Ewa Wiśniewska, Katarzyna Kwiatkowska, Rafał Rutkowski. Dżentelmeni Oto londyński półświatek obiega plotka, że Mickey Pearson (w tej roli – Matthew McConaughey), Amerykanin, który zbudował tu narkotykowe imperium, chce się wycofać z rynku. Może nie służy mu klimat albo obawia się brexitu. Grunt, że rodowici brytyjscy bandyci węszą okazję do przejęcia jego biznesu. Sypią się oferty, groźby, pochlebstwa. Niektórzy próbują szantażu albo przekupstwa. Pearson jednak najwyraźniej nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. By mu w tym pomóc, niektórzy bardziej niecierpliwi sięgają po broń. A pewien cwany i dowcipny dziennikarz (zagrał go Hugh Grant) szykuje przekręt, który może zmienić reguły gry. Pearson okazuje się jednak mistrzem gangsterskiej wolnoamerykanki. Zaczyna się bardzo kosztowna wojna. Ale dżentelmeni przecież nie rozmawiają o pieniądzach. (MON) Federico Fellini. Fot. PAP/EPA W czwartek, 14 lutego, mija pół wieku od premiery filmu Federico Felliniego pt. "Osiem i pół". "Fellini tym filmem nadał reżyserskiej profesji rangę, jaką do tej pory cieszyli się tylko kapłani sztuk tradycyjnych" – ocenia krytyk filmowy Michał Oleszczyk. Na początku lat 60. Federico Fellini był już uznanym reżyserem nie tylko we Włoszech. Dwa filmy jego autorstwa: "La Strada" z 1954 roku i "Noce Cabirii" z 1957 zdobyły Oscary w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego, a wolność artystyczną zapewnił mu sukces obrazu "Słodkie życie". "Dzięki +Słodkiemu życiu+ znalazłem się w sytuacji idealnej, zupełnie jakby jakaś dobra wróżka spełniła moje trzy życzenia, będące w gruncie rzeczy jednym: móc pracować, nie tracić czasu na zdobywanie funduszy oraz samemu czuwać nad całością tego, co robię" – wspominał reżyser w książce "Ja, Fellini" Charlotte Chandler. Swoboda jakiej doświadczał Fellini stała się zarazem pułapką. Twórca nie mógł zdecydować o czym ma być jego następny film. Wymyślał pojedyncze sekwencje, epizody, ale nie miał jasnej idei przewodniej dzieła. Mimo to machina produkcyjna wystartowała. Rozpoczęto budowę części dekoracji i wyszukiwanie aktorów. "Był to film, który idealnie trafił w swój czas. Właśnie narodziła się kinofilia lat 60., szerokie rzesze ambitnych widzów po raz pierwszy zainteresowało się kwestią: +Kto to taki, reżyser filmowy?+. Mistrzowie w typie Bergmana, Antonioniego i Felliniego stali się postaciami kultowymi, a +Osiem i pół+ idealnie ten kult wykorzystało i zmitologizowało" – ocenia krytyk filmowy Michał Oleszczyk. "Zastanawiałem się przez chwilę nad obsadzeniem w głównej roli Laurence'a Oliviera. To wspaniały aktor i bardzo go cenię, ale w końcu zdecydowałem, że mojego bohatera zagra Marcello Mastroianni" – wspominał reżyser przywołany na kartach biografii "Marcello Mastroianni" Constanzo Costantiniego. Do ról kobiecych zaangażowano Anouk Aimée, Claudię Cardinale, Barbarę Steele i Sandrę Milo. Mimo skompletowania obsady, Fellini zwlekał z rozpoczęciem realizacji. Przełomowy okazał się pomysł, aby głównym bohaterem opowieści uczynić reżysera filmowego, a jego kryzys osobisty połączyć z kryzysem twórczym. Ostatecznie scenariusz składał się z luźno powiązanych epizodów balansujących na granicy snu i rzeczywistości. Główny bohater: reżyser filmowy Guido, przebywając w uzdrowisku, przeżywa potrójny kryzys: zdrowotny, uczuciowy i twórczy. Chce napisać scenariusz nowego filmu, ale nie jest w stanie tego zrobić, nie potrafi też rozwikłać zagmatwanej sytuacji osobistej. Tytuł filmu odnosi się do liczby obrazów nakręconych przez Felliniego do czasu powstania "Osiem i pół", czyli sześciu filmów pełnometrażowych i trzech krótkometrażowych - liczonych jako połówki. W sumie wychodziło więc, że następne dzieło będzie miało numer właśnie osiem i pół. Aktorzy, aby spełnić wymagania reżysera, musieli odpowiednio się przygotować. Największą przemianę miał przejść Mastroianni, któremu Fellini nakazał schudnąć i zrobić siwe pasemka we włosach. Anouk Aimee do roli żony Guida – Luisy, odchudzono i ucharakteryzowano na neurotyczkę. Sandrę Milo - dla odmiany - intensywnie karmiono, aby nabrała pełniejszych kształtów. Okres zdjęciowy rozpoczął się 9 maja 1962 roku. Fellini był zadowolony z wykonawców. "Marcello i Anouk są doskonałymi aktorami, potrafiącymi świetnie zagrać każdy rodzaj uczuć. Muszę jednak przyznać, że z przyjemnością spostrzegłem, że nie są sobie obojętni, również poza planem. Sądzę, że coś z tego przedostało się na ekran" – podkreślał po latach reżyser. W sierpniu rozpoczął się strajk pracowników laboratorium. Uniemożliwiło to oglądanie na bieżąco powstałych materiałów. Fellini postanowił kręcić dalej. "To wyzwanie przekonało mnie, żeby kontynuować film zgodnie z tym, co miałem w głowie, bez potrzeby kontrolowania tego, co już nakręciłem, i to przyzwyczajenie pozostało mi również później" – wspominał Fellini. Zdjęcia zakończono na początku listopada. Nakręconego materiału było o wiele więcej niż mogło się zmieścić w przeciętnym filmie. W efekcie z kilku sekwencji Fellini musiał zrezygnować. Podczas kręcenia zwiastuna reżyser wpadł na pomysł innego zakończenia filmu. Dla potrzeb reklamówki sprowadzono na plan cała obsadę i kazano paradować przed kamerami. "Zafascynował mnie widok tego korowodu. Było to tak dobre, że postanowiłem zmienić oryginalne zakończenie, które miało rozegrać się w wagonie restauracyjnym, gdzie Guido i Luisa godzą się ze sobą. Tak to nieraz wymagania producentów mają zbawienny wpływ na dzieło" – podkreślał Fellini. Uroczysta premiera "Osiem i pół" odbyła się 14 lutego 1963 roku, a następnego dnia film wszedł do kin. Krytycy w większości przyjęli go entuzjastycznie. "Nigdy może kinematografia nie zajrzała tak głęboko za własne kulisy, tym razem poddane zostały bezlitosnej krytyce nie jakieś ciemne machinacje z fabrykowaniem +gwiazd+, ale samo moralne prawo twórcy do przemawiania (...)" - oceniał Jerzy Płażewski w "Filmie" z 1963 roku. Ukoronowaniem zachwytów krytyki i branży filmowej były liczne nagrody, które przyznano dziełu Felliniego. W 1964 roku obraz został nominowany w pięciu kategoriach do statuetki Oscara. Ostatecznie "Osiem i pół" zdobyło wyróżnienia w kategoriach: najlepsze kostiumy i najlepszy film nieanglojęzyczny, pokonując jednocześnie "Nóż w wodzie" Romana Polańskiego. "Kiedy ogłoszono, że Oscara otrzymuje +Osiem i pół+, Giulietta wybuchnęła płaczem, a Fellini pognał na podium. Biłem głośno brawo razem z innymi. Gdzieś głęboko czułem może cień żalu, ale jednocześnie rodzaj dumy: przegrać z takim przeciwnikiem — to nie wstyd!" – wspominał Roman Polański w swojej autobiografii "Roman" "Był to film, który idealnie trafił w swój czas. Właśnie narodziła się kinofilia lat 60., szerokie rzesze ambitnych widzów po raz pierwszy zainteresowało się kwestią: +Kto to taki, reżyser filmowy?+. Mistrzowie w typie Bergmana, Antonioniego i Felliniego stali się postaciami kultowymi, a +Osiem i pół+ idealnie ten kult wykorzystało i zmitologizowało" – ocenia krytyk filmowy Michał Oleszczyk. (PAP) tpo/ ls/ {"type":"film","id":30830,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Osiem+i+p%C3%B3%C5%82-1963-30830/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Osiem i pół 2007-06-17 15:21:50 Uwielbiam Obywatela Kane`a,Casablance czy Rękopis znaleziony w Saragossie,ale ten film kompletnie mnie nie wrzeszczący Włosi i nudny do potęgi główny bohater. Iluvatar no i co z tego, ze lubisz "Obywatela Kane'a", "Casablance" i "Rekopis..." ?? Nie widze zwiazku... hauser ocenił(a) ten film na: 8 druid_3 Koledze zapewne chodzi o to, ze jest w stanie zrozumiec i docenic trudniejsze kino (patrz tytuły), ale na Fellinim zęby połamał. hauser Co racja to racja. Jedno zdanie i gęba zatkana. Bez zbędnych wyzwisk i niepotrzebnego marnowania klawiatury. hauser Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś połamał zęby na flakach z olejem... Evil_Ash phi flaki z olejem... flaki z olejem to każda część piątku 13a osiem jest znośny nawet dla topornych,, wciąga ale też wiele zależy od nastawienia [emocjonalnego i intelektualnego].. sten44 ocenił(a) ten film na: 8 hauser a to "trudniejsze" kino to zwłaszcza Casablanca. chyba raczej chodzi o to, że wszystkie te cztery filmy są czarno-białe :) Iluvatar Z całym szacunkiem dla "Casablanki" i "Obywatela Kane'a", ale z "Osiem i pół" nie wytrzymują porównania na żadnym polu. Jedynie "Rękopis znaleziony w Saragossie" można próbować porównywać, ale z wiadomym skutkiem. Kagan ocenił(a) ten film na: 4 guido8i05 "Osiem i pół" jest z tych filmów najsłabsze, proste. Kagan "Osiem i pół" jest z tych filmów najlepsze i najtrudniejsze Le_Cinema ''Osiem i pół'' jest z tych filmów najtrudniejsze i najsłabsze...;) GhostFace co za bzdurne wpisyoczywiście że nijak inne mu nie dorastają do pięt kto myśli inaczej się nie znabo nie bd twierdził że upośledzony czy ograniczony czy coś - bo nie każdy takie coś lubi - rozumieurzeczowiona koincydencja ma sens przy rzeczowej argumentaxcji galopujacy_jelen "- Aha! Wytłumaczyć i objaśnić uczniom, dlaczego Słowacki wzbudza w nas miłość i zachwyt? A zatem, panowie, ja wyrecytuję wam swoją lekcję, a potem wy z kolei wyrecytujecie swoją. Cicho! - krzyknął i wszyscy pokładli się na ławkach, rękami podpierając głowy, a Bladaczka, nieznacznie otworzywszy odnośny podręcznik, zacisnął usta, westchnął, stłumił coś w sobie i rozpoczął recytację. - Hm... hm... A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? Dlaczego płaczemy z poetą czytając ten cudny, harfowy poemat W Szwajcarii^ Dlaczego, gdy słuchamy heroicznych, spiżowych strof Króla Ducha., wzbiera w nas poryw? I dlaczego nie możemy oderwać się od cudów i czarów Balladyny^ a kiedy znowu skargi Lilii Wenedy zadźwięczą, serce rozdziera się nam na kawały? I gotowiśmy lecieć, pędzić na ratunek nieszczęsnemu królowi? Hm... dlaczego? Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był! Wałkiewicz! Dlaczego? Niech Wałkiewicz powtórzy - dlaczego? Dlaczego zachwyt, miłość, płaczemy, poryw, serce i lecieć, pędzić? Dlaczego, Wałkiewicz?(...)- Dlatego, że wielkim poetą był! - powiedział Wałkiewicz (...)Nauczyciel westchnął, stłumił, spojrzał na zegarek i Wielkim poetą! Zapamiętajcie to sobie, bo ważne! Dlaczego kochamy? Bo był wielkim poetą. Wielkim poetą był! Nieroby, nieuki, mówię wam przecież spokojnie, wbijcieto sobie dobrze w głowy - a więc jeszcze raz powtórzę, proszę panów: wielki poeta, Juliusz Słowacki, wielki poeta, kochamy Juliusza Słowackiego i zachwycamy się jego poezjami, gdyż był on wielkim poetą. Proszę zapisać sobie temat wypracowania domowego: „Dlaczego w poezjach wielkiego poety, Juliusza Słowackiego, mieszka nieśmiertelne piękno, które zachwyt wzbudza?”W tym miejscu wykładu jeden z uczniów zakręcił się nerwowo i zajęczał:- Ale kiedy ja się wcale nie zachwycam! Wcale się nie zachwycam! Nie zajmuje mnie! Nie mogę wyczytać więcej jak dwie strofy, a i to mnie nie zajmuje. Boże, ratuj, jak to mnie zachwyca, kiedy mnie nie zachwyca? - Wytrzeszczył oczy i usiadł, grążąc się w jakieś bezdenne przepaście. Naiwnym tym wyznaniem aż zakrztusił się Ciszej, na Boga! - syknął. - Gałkiewiczowi stawiam pałkę. Gałkiewicz zgubić mnie chce! Gałkiewicz chyba nie zdaje sobie sprawy, co powiedział? GAŁKIEWICZAle ja nie mogę zrozumieć! Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, jeśli nie zachwyca. NAUCZYCIELJak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca. GAŁKIEWICZ A mnie nie zachwyca. NAUCZYCIELTo prywatna sprawa Gałkiewicza. Jak widać, Gałkiewicz nie jest inteligentny. Innych zachwyca. GAŁKIEWICZAle, słowo honoru, nikogo nie zachwyca. Jak może zachwycać, jeśli nikt nie czyta oprócz nas, którzy jesteśmy w wiehu szkolnym, i to tylko dlatego, że nas zmuszają siłą... NAUCZYCIELCiszej, na Boga! To dlatego, że niewielu jest ludzi naprawdę kulturalnych i na wysokości... 43GAŁKIEWICZKiedy kulturalni także nie. Nikt. Nikt. W ogóle nikt. NAUCZYCIELGałkiewicz, ja mam żonę i dziecko! Niech Gałkiewicz przynajmniej nad dzieckiem się ulituje! Gałkiewicz, nie ulega kwestii, że wielka poezja powinna nas zachwycać, a przecież Słowacki był wielkim poetą... Może Słowacki nie wzrusza Gałkiewicza, ale nie powie mi chyba Gałkiewicz, że nie przewierca mu duszy na wskroś Mickiewicz, Byron, Puszkin, Shelley, Goethe... GAŁKIEWICZNikogo me przewierca. Nikogo to nic nie obchodzi, wszystkich nudzi. Nikt nie może przeczytać więcej niż dwie lub trzy strofy. O Boże! Nie mogę... NAUCZYCIELGałkiewicz, to jest niedopuszczalne. Wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie może nie zachwycać nas, a więc zachwyca. GAŁKIEWICZ A ja nie mogę. I nikt nie może! O Boże!(...)Nieszczęsny Bladaczka poczuł, że jemu także grozić zaczyna Pylaszczkiewicz! - krzyknął. - Niech Pylaszczkie-wicz natychmiast wykaże mnie, Gałkiewiczowi i wszystkim w ogóle piękności którego z celniejszych ustępów! Proszę uważać! Jeżeli kto piśnie, zarządzę ćwiczenie klasowe! Musimy móc, musimy móc, bo z dzieckiem będzie katastrofa!Pylaszczkiewicz podniósł się i zaczął recytować ustęp z recytował. Syfon ani trochę nie uległ powszechnej, a tak nagłej niemożności, przeciwnie - mógł zawsze, gdyż właśnie z niemożności czerpał swoją możność. Recytował zatem i recytował ze wzruszeniem tudzież z właściwą intonacją i z uduchowieniem. Co więcej, recytował pięknie i piękność recytacji, wzmożona pięknością poematu i wielkością wieszcza oraz majestatem sztuki, przetwarzała się niepostrzeżenie w posąg wszelkich możliwych piękności i wielkości. Co więcej, recytował tajemniczo i pobożnie, recytował usilnie, z natchnieniem;i wyśpiewywał śpiew wieszcza tak właśnie, jak śpiew wieszcza winien być wyśpiewany^O, cóż za piękność! Jakaż wielkość, jakiż geniusz i jakaż poezja! Mucha, ściana, atrament, paznokcie, sufit, tablica, okna, o, już niebezpieczeństwo niemożności było zażegnane, dziecko było uratowane, a żona tak samo, już każdy się zgadzał, każdy mógł i prosił tylko, żeby przestać. Zarazem spostrzegłem, że sąsiad smaruje mi rękę atramentem - pomazał już sobie własne, a teraz zabierał się do moich, bo trudno było zdejmować buciki, ale cudze ręce były tym okropne, że właściwie takie same jak swoje, więc cóż z tego? - Nic. A cóż z nogami? Machać? I cóż z tego? Po kwadransie sam Gałkiewicz zajęczał, że dosyć, że już uznaje, że uchwycił, że cofa, zgadza się, przeprasza i A widzi Gałkiewicz?! Nie ma to jak szkoła, gdy chodzi o wdrożenie uwielbienia dla wielkich geniuszów!" addam23 A teraz coś ode wymęczył mnie Fellini, wymęczył. Lubie surrealizm, lubię oniryczne klimaty i poplątanie prawdy z fikcją. W tym przypadku jednak zupełnie do gustu mi to nie Nie wiem! Moja niewiedza jest taka sama jak niewiedza dotycząca tego - dlaczego klimat innych filmów przypada mi do estetyczne - nie mam nic do zarzucenia, jednak w znaczący sposób nie są w stanie wpłynąć na moją ocenę (zupełnie inaczej niż np u Tarkowskiego)A treść? No cóż, nie wiem czy dobrze ją zrozumiałem (pewnie nie). Te wszystkie rozważania i rozterki Felliniego są w moim odczuciu... żałosne! (takie odnosiłem wrażenie podczas oglądania). Próbowałem dość długo dociec - dlaczego wydają się mi one żałosne?Podobny problem miałem z Bergmanem. Jest to w zasadzie mój ulubiony reżyser. Widziałem kilkanaście jego filmów, lecz tylko jeden mnie nużył i wydawał się żałosny. Który? Persona! (oceniłem go na 8/10, gdyż forma mi się bardzo podobała, no i ostatnie 20% filmu mnie zachwyciło)Dlaczego tak się dzieję? Doszedłem do następującego wniosku - rozważania zaprezentowane w tych filmach są mi zupełnie obce. W moim światopoglądzie takie problemy nie istnieją. W przypadku 8 1/2 tyczy się to głównie relacji damsko-męskich. Ten sposób myślenia jest mi całkowicie obcy. Nie rozumiem go i film ocenie na 4/10 lub 5/10 Parkas ocenił(a) ten film na: 10 addam23 Faktycznie, od tego czy umiemy siebie odnaleźć w głównej postaci zależy bardzo wiele. Ja w tak wielu scenach tego filmu widziałem siebie samego i to co czuje, swoje własne rozterki i problemy... cóż, do mnie akurat to trafiło i zakochałem się w tym filmie. Ale też z drugiej strony wcale mnie nie dziwi, że komuś może się 8 i pół nie podobać. A tak jeszcze szybko powracając do filmów wymienionych na samym początku to w moim osobistym odczuciu Obywatel Kane jednak jest najlepszy, 8 i pół niedaleko w tyle za nim, a Casablanca potem. Rękopisu nie widziałem, więc o nim się nie wypowiem. =) addam23 Świetny post! Podsumowuje wiekszosc dyskusji na temat Wielkich Ambitnych Filmow i Wielkich Genialnych Tworcow ... Pozdrawiam, mszywiol nabijasz się? czy jak to mam rozumieć? użytkownik usunięty Iluvatar Dlaczego "Obywatel Kane" najlepszy? Bo przełomy? Bo w rankingach wysoko? Wiecie co? Naprawdę nie mogę czytać , jak ktoś pisze: "Nie zrozumiałeś tej wielkiej sztuki, nie podoba Ci się - to znaczy, że jesteś mało inteligentny i tak dalej..." Ok, Fellini to wieki artysta, ale "8 i pół" mi się na przykład nie podobało. No przykro mi, było nudne po prostu. A ja oglądam wiele filmów i zwłaszcza ciężkich, których zjadacze popcornu czasami po prostu nie przetrawią. No i co to teraz znaczy? Że jestem za głupia na ten film? No proszę... Nie wszystko wszystkim musi się zawsze podobać. A mam wrażenie, że tutaj, w tym temacie, wypowiedziało się dużo najzwyklejszych snobów. "Jaki to nie jestem mądry, bo podoba mi się >". Naprawdę, nie oceniajmy ludzi po tym, czy podobają im się filmy Felliniego... imaginary__ Nie przejmuje i jestem głupi (bo w zasadzie to prawda), ale przynajmniej szczery. Zawsze coś. addam23 Jedni takie filmy ka Osiem i pół ogladają bo widzą ze wysoko cenioy, a druzyczy bo naprawde lubia to lepsze nie rozumiem kompletnie ludzi którzy oglądają filmy takie jak2012, Transformers 2 taki chłam strawic dla mnie tojest niemozliwością. Widac tu po wpisach ze wy sie zmuszacie do takiego kina i nie naprawde nie uważacie je za swoje ja sie delektuje przy takich dziłach, nie tylkoje cenie bo sa dobre i wysoko cenionbe ale takze bardzo lubie takie Fellini, Kurosawa, Begman, Kubrick, Mizoguchi, KObayashiPassolini, Antonioni, Visconti, De Sica, Leone, cała masa reżyserów amerykańskich tworzaca filmy w latach 30,40,50,60,70 dali nam najlepsze co oferuje kinotak zwane kino artystyczne , irracjonalneW ostatnich latach nawet te ambitne filmy dawają nam wszystko na tacy, zero myslenia, ciekawej historii w porównaniu do starszych wybitniejszych braci. Kojak555 Ale jakich filmach?Takich jak czy Słodkie życie - widać nie za to La Strade i Noce wymienionych przez ciebie - Bergman jest moim zdecydowanie pozostałych bardzo cenię poza Passolinim, którego jeszcze nie widziałem. addam23 Drogi Kolego pawelku115, bardzo się cieszę, że podoba Ci się wszystko, co uznawane jest za geniusz. Ja także lubie reżyserów, w których nazwiskach zrobiłeś literówki. Jednak nie wszystkim wszystko musi przypaść do gustu. Tracimy wtedy swoją indywidualność. Pozdrawiam. imaginary__ To tak jak z winem: ja sie kiedys nasadziłem na winki czerwone wytrawne typu "Malbec" [ok. 22 zł ] gęste, gorzkawe ja k czekolada ale ciekawe. Wpadl koleś i pyta: Co robisz????--Ano sączę! -- To daj sie tez nasączyć! Polałem. --Ale to syf!!!!!!!!!!!!!!!!Kwaśne! Gorzkie! masakra!!! Masz cukier???Ni i sypnął 2 łyżeczki , zamieszal długo i łyknął--Nooooooooooooo! Teraz jest suuuuper! Bo winko musi bys słodziutkie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!I takie to sa nasze dysputy nt. filmów! Co jednemu miłe to drugiemu zgniłe. Hej! imaginary__ trzeba jeszcze dodać, że jest to kino z trochę innej epoki, gdzie wartkość akcji nie zawsze wydaje nam sie właściwa i dlatego "przynudza". film obejrzałem z ciekawością po raz drugi (bo nie do końca pamiętałem sens) i przyznaję, że coś jest w nim męczącego, forma artystyczna oczywiście bez zarzutu, ciekawie poruszone kwestie komunizm-katolicyzm (Włochy były zdominowane rywalizacją tych dwóch opcji przez 40 lat), co nie każdy z widzów wychwyci, osobiście trudno utożsamić się z bohaterem, jak i - jednak - wniknąć w jego problemy, które wydają się - jak pisał bodajże adam23- z innego świata, nam nieznane, ale i raczej gardzone. no bo któż chciałby źle traktować swoją żonkę i mieć kochankę, z którą nie chce się spotykać (trochę wariatkę głupią), forma formą, treść treścią, dobry, ale nie sądze bym chciał go oglądać kilka razy. dlatego 8/10. inna epoka kina. kapral11 Z tą akcją i epoką bym nie przesadzał. Jestem przekonany, że zdecydowana większosć w tym temacie się wypowiadająca (krytycznie i nie) widziała i podobało im się kilka przynajmniej filmów z tej samej epoki i absolutnie bez czegos, co można by nazwać akcją. Co do oryginalnej i nietypowej formy - to broń obusieczna. Poza oczywistymi zaletami również łatwo może prowadzić do znużenia po jakims czasie oglądania filmu. Pierwszy szok i zainteresowanie formą mija i już zaczynamy łaknąć tresci (chyba ze forma tak strasznie nas zachwyca, ze nawet na to nie zwracamy uwagi). A z trescia przy mocnym zaakcentowaniu formy bywa sądze, żeby sama forma "8 1/2" mogła kogos na tyle zachwycic, żeby nie potrzebował "tresci". Jakosc i wartosc tresci w tym filmie również jest mocno dyskusyjna. addam23 ja bym przesadzał, bo jak już gdzie indziej pisałem, i problemy społeczne inne, i świadomośc społeczna. czy myslisz ze np. jakby teraz ktos zrobił film o wypalonym rezyserze, jego problemach z kobietami itd. - to by to miało sens?? nie, bo jest to już w pewnien sposób oczywistością, nie odkryjemy ameryki. Fellini tu dał dobry temat - ale na tamta nie jest tak banalna, poruszonych jest kilka wątków dotyczących natury ludzkości - np. jak odczytywać budowaną wieżę - może jako współczesną wieżę babel? kto konstruktorem: producent, czy jednak artysta? jaki jest sens bycia z kobietami - żona fajna, ale pociąga mężczyznę głupia zdzira....więc nie zaniżajmy wartości treści. kapral11 Czy ja wiem. Ogólnie o "problemach z kobietami" to filmów i książek było jest i będzie masa. Mysle że nawet ponownie cos z wypalonym rezyserem ponownie jak najbardziej mialo by rację bytu. Wszystko zależy od sposobu wykonania.

osiem i pół cały film